22 kwietnia 2012
Ostatni dzień rajdu juz za nami. Początek etapu zapowiadał bardzo fajny wyścig. W sumie czekało mnie do przejechania tylko 208km. Niestety w połowie odcinka urwał mi sie stelaż od roadbooka i nawigacji. Z powodu całej tej awarii musiałem kilka razy zatrzymać quada żeby to w jakiś sposób naprawić, i dojechać do mety. Przez to straciłem dziś bardzo dużo czasu.
Częściowo ostatni odcinek Katarskiego ścigania przebiegał po połowie wczorajszego etapu. Na metę dojechałem z drugim wynikiem. W ogólnej klasyfikacji z powodu przygody z pękniętym silnikiem spadłem na 6 miejsce. W klasie junior zająłem drugie miejsce.
Teraz już tylko pozostało nam sie spakować i wysłać cały sprzęt do kraju. My wsiadamy w samolot i poniedziałek w końcu wracamy do Polski.
Od razu dziękuję wszystkim sponsorom i kibicom za wsparcie, jakie od Was otrzymałem.
Pozdrawiam Łukasz!

21 kwietnia 2012
Dzisiejszy dzień był najdłuższy. Do pokonania mieliśmy dość trudny nawigacyjnie odcinek 360km. Wielu zawodników błądziło na trasie, ja przejechałem ją bez żadnych problemów. W ogóle dziś jechało mi się bardzo dobrze.
Niestety mój quad zaczyna mieć powoli dość ścigania. Po dzisiejszym wyścigu pękła rama, wspornik stelaża pod siedzeniem i stelaż pod roadbooka. To chyba tyle z pęknięć. Po za tym skrzywiłem wahacz uderzając w kamień. Mam nadzieję, że Yamaszka jeszcze jeden dzień wytrzyma i da radę dowieść mnie do końca. Zostało nam jeszcze 208km.
Dzisiaj na mecie byłem pierwszy. Trasa częściowo pokrywała się z wczorajszym odcinkiem, jutro też tak będzie.
zdjęcia Marian Chytka
20 kwietnia 2012
Po wczorajszym pechowym odcinku dziś startowałem z ostatniego – ósmego – miejsca. Można powiedzieć, że połykałem cały kurz. Nie trwało to jednak zbyt długo, musiałem w końcu odrobić straconą pozycję. Szybko zacząłem wyprzedzać kolejnych zawodników. Szło mi tak dobrze, że na końcu etapu zameldowałem się pierwszy ze sporą, bo trzyminutową, przewagą czasową nad drugim uczestnikiem.

Z tego, że tak dobrze mi poszło, sam byłem zdziwiony. Nie było łatwo gonić całą stawkę z ostatniej pozycji. Ciężko sie odrabia straty. Bo gdy dogania się innych zawodników często trzeba długo za nimi jechać. Tak się kurzy, że czasami strach ich wyprzedzić.
Dziś jechało mi się również bardzo dobrze, zwłaszcza dlatego, że trasa była dokładnie taka sama jak poprzedniego, feralnego, dnia. Jednak tym razem w quadzie wszystko grało. Serwis przy wymianie silnika spisał się niesamowicie.
Było by jeszcze lepiej, gdyby nie domiar za wczorajsze, niedojechanie do mety. Ciężko będzie teraz odrobić dwudziestopięciogodzinną karę i zająć dobrą pozycję, ale walczę dalej.

20 kwietnia 2012
Etap pierwszy w Katarze zaczął się bardzo dobrze. Jechało mi się super. To był odcinek taki jak lubię szybki, dużo kamieni i twarda nawierzchnia.
Do końca dużo już nie brakowało, bo jeszcze tylko 40km i przekroczyłbym linię mety. Niestety w tym momencie w mojej Yamasze pękł silnik i wylał się z niego cały olej. Z tego pechowego miejsca ściągnęła mnie ekipa fotografów wracająca z trasy. Całe szczęście, że na mnie trafili i zabrali mnie ze sprzętem, bo organizator nie chciał w ogóle słyszeć o holowaniu quada.
Zanim spotkał ten pech szło mi wręcz wyśmienicie. Cały czas jechałem pierwszy i miałem sporą przewagę nad pozostałymi zawodnikami.
Na biwaku czekała nas wymiana zatartego silnika, by móc wystartować do kolejnego etapu.